PODRÓŻE

Nad jeziorem Garda

cisano - nad jeziorem gardaJeżeli wciąż jeszcze nigdzie nie wyjechałeś i zastanawiasz się, jaki kierunek obrać tego lata albo niedawno wróciłeś z wakacji i wciąż czujesz niedosyt, zachęcam do odwiedzenia Włoch… ale tym razem nie obleganych przez turystów kurortów nadmorskich, lecz największego jeziora tego ukochanego przeze mnie (i większości siedzących teraz przed monitorami…jak mniemam) kraju, otoczonego przez imponujące masywy Alp, z wybrzeżem upstrzonym maleńkimi miasteczkami i powietrzem wysyconym zapachem śródziemnomorskiej kuchni. Lago di Garda położone jest w połowie drogi między Wenecją a Mediolanem. Leży w granicach trzech prowincji Włoch tj. Trydent, Brescia i Werona. Geograficznie można je podzielić na bardziej popularną część południową, w której zakochają się przede wszystkim wielbiciele wąskich uliczek urokliwych włoskich miasteczek i część północną, która z kolei zachwyci amatorów górskich wycieczek i windsurfingu.

Miejscami Garda do złudzenia przypomina Adriatyk, szczególnie w południowej części, gdzie jezioro osiąga do 17 km szerokości.

Woda jeziorna jest ciepła, ale wciąż przynosi przyjemne orzeźwienie, którego będziecie bardzo potrzebować, mimo, że klimat tam panujący jest nieco łagodniejszy od tego, z którym przychodzi nam się mierzyć nad morzem. Przy samym brzegu woda zwykle jest krystalicznie czysta, ale w zależności od pory dnia i pogody bywa również zmętniała. Płycizny ciągną się naprawdę daleko od brzegu, co może spodobać się rodzicom niesfornych maluchów. Amatorzy pływania na głębinach też będą zadowoleni, jeśli tylko będą chcieli poszukać głębokich zatok (w dalszej części zdradzę, gdzie można znaleźć jedną z nich). Z moich obserwacji meteorologicznych wynika, że na południu jest praktycznie bezwietrznie i może się zdarzyć, że zatęsknicie wieczorami za przynoszącą ukojenie, morską bryzą, zaś na północy wieje naprawdę porywisty wiatr, z czego nie omieszkają korzystać wind- i kitesurferzy. Tam też możecie podziwiać więcej żaglówek niż łodzi motorowych. Jednak to, co naprawdę zrobiło na mnie niesamowite wrażenie to tamtejsza roślinność, która jest niezwykłą mieszaniną zieleni z Europy Środkowej i Południowej. Nad samym brzegiem jeziora rosną ogromne platany z rozłożystymi koronami i korą w kolorze moro wraz ze starymi wierzbami płaczącymi i wcinających się gdzieniegdzie w brzeg szuwarami. Na pagórkach wspinają się strzeliste rzędy upiornych cyprysów rodem z Toskanii, które przecinają hektary gajów oliwnych. Im dalej od jeziora, tym więcej pnącej się winorośli tamtejszych winnic i sadów owocowych. Jakby tego było mało, w miasteczkach znajdziemy również palmy i szalone pnącza bugenwilli, której purpurowe kwiaty porastają kamienne kamienice.

No po prostu obłęd!

Nasze wakacje spędziliśmy głównie na południu Gardy w maleńkiej miejscowości Cisano, która znajduje się między większymi i bardziej znanymi miasteczkami tj. Bardolino i Lazise, a od Werony i Sirmione (największej atrakcji południowej Gardy) dzieli je zaledwie 30 km. Niewątpliwą zaletą tego miejsca jest połączenie tych wszystkich, cudnych miasteczek promenadą nad brzegiem jeziora, którą z łatwością i bez większego wysiłku możemy się poruszać pieszo i na rowerach. Szczególnie gorąco polecam opcję rowerową, dzięki której w ciągu kilku godzin możecie zobaczyć wszystkie miasteczka w tej okolicy, począwszy od Gardy poprzez Bardolino i Cisano, a na Lazise kończąc. Gardę od Bardolino dzieli 3,8 km, Bardolino od Cisano 2,9 km, zaś Cisano od Lazise 2,8 km, co daje w sumie niecałe 10 km. Promenada ciągnie się nad samym brzegiem jeziora, co zapewnia przepiękne widoki i kojący chłód.

Warto tutaj wspomnieć, że nad Gardą mnóstwo osób biega i jeździ na swoich jednośladach (niezależnie od pory dnia i nocy) i chyba nie spotkałem się jeszcze nigdzie (ani w Chorwacji, ani w Grecji, ani w innych regionach Włoch) z takim potokiem aktywnie wypoczywających ludzi, podczas gdy temperatura sięgała do 38 stopni w cieniu.

Nad Gardę możecie się dostać na różne sposoby:

1) samochodem rzecz jasna – my wybraliśmy trasę prowadzącą przez przełęcz Brenner i gdybyśmy kiedykolwiek planowali ponowny wyjazd nad Gardę, zapewne byśmy tą trasę powtórzyli

2) samolotem – moim zdaniem najlepiej polecieć do Bergamo (do którego nieustannie Ryanair i Wizzair oferują bilety w promocyjnych cenach), następnie wskoczyć w pociąg do Werony, a stamtąd autobusem* dotrzeć do wybranej miejscowości w obrębie Lago di Garda; oczywiście można również dolecieć bezpośredni0 do Werony, ale niestety jak na razie tylko z Berlina lub do Wenecji, którą od jeziora Garda dzieli jakieś 150 km

** z Werony do Lazise, Cisano i Bardolino jeżdzą linie autobusowe o numerach 163, 164 i 185; obowiązujące rozkłady jazdy znajdziecie tutaj; bilety autokarowe możecie nabyć w automacie na dworcu głównym (Stazione FS) przy Porta Nuova lub w Tabacchi w cenie 3,40 euro za bilet w jedną stronę lub u kierowcy w autobusie w cenie 4 euro

3) autobusem Sindbad – jest to bardzo wygodna opcja dla osób, które nie dysponują własnym samochodem lub po prostu nie czują się na siłach jako kierowca, by sprostać tak długiej drodze; do autobusu wsiadasz wieczorem, a rano jesteś na dworcu głównym w Weronie; z mojego miejsca zamieszkania cena za bilet kształtuje się w granicach 200 zł w jedną stronę, co czyni tą opcję ekonomiczną dla osób podróżujących samotnie; bilet kupisz pod tym linkiem

Pomiędzy poszczególnymi miasteczkami możecie przemieszczać się na piechotę, rowerem, autobusem i promem.

Podróżowanie promem jest niestety najbardziej kosztowne, ale niewątpliwie warto przynajmniej raz zakosztować tej przyjemności (chociaż w jedną stronę), bo widoki są naprawdę niezapomniane.

wycieczka promem - nad jeziorem gardaSzczególnie polecam Wam trasę Sirmione – Bardolino o godzinie 18:32 (do Sirmione możecie dojechać autobusem, a wrócić promem). Bilet kupicie w porcie, skąd odpływają międzymiastowe promy. Interesujących Was połączeń możecie szukać tutaj. Pod tym samym linkiem znajdziecie aplikację na Androida/Iphone’a, która znacznie ułatwi odnalezienie konkretnego kursu (polecam jej pobranie przed wyjazdem, ponieważ przy rozszyfrowywaniu rozkładu tablicowego w porcie można się zestarzeć :P).

Zainteresowany cenami w okolicy Gardy? Tanio nie jest, zwłaszcza dla przeciętnego Polaka… dlatego też polski słyszy się tam sporadycznie. W wąskich uliczkach rozbrzmiewa głównie język niemiecki, oprócz śpiewnego włoskiego oczywiście. Na zakupy w supermarkecie nie wydacie więcej niż w Chorwacji, zwłaszcza jeśli znajdziecie w okolicy Lidla/Spara, a jest ich tutaj całkiem sporo. Z moich obserwacji wynika, że najtańsze we Włoszech jest wino, które kupicie za 3-4 euro (i to całkiem dobrej jakości). Dla osób, które na wakacjach piją wino prawie w tak dużych ilościach jak wodę (do których ja należę xD) polecam wersję jeszcze bardziej ekonomiczną – w dużym kartonie z kranikiem. Przyjemność zakosztowania miejscowej kuchni w kuszących zapachem makaronu i świeżych owoców morza restauracyjkach kosztuje niemało (w tej kwestii Włosi przebijają Chorwatów). Dodatkowo Włosi do rachunku doliczają symboliczną kwotę za servizio/coperto, czyli nakrycie stołowe, co może Was wprawić w konsternację przy większej liczbie osób, siedzących przy stole.

Oto przykładowe ceny, z którymi zetkniecie się, odpoczywając nad Gardą:

  • espresso 1,50 euro
  • gałka (a raczej łopatka) lodów 1,40 – 1,80 euro
  • piwo lane 4-5 euro
  • Spritz 4-5 euro
  • Sangria 3-4 euro
  • przystawki 4-9 euro
  • primo piatti (makarony, gnocchi) 7-12 euro
  • cozze (muszle) 13-15 euro
  • mięsa 9-16 euro
  • ryby 10-12 euro
  • sałatki 8-13 euro
  • pizza 6-10 euro
  • servizio/coperto 1,5 euro

Gdzie nocować? W tym wpisie nie znajdziecie listy polecanych przeze mnie pensjonatów/apartamentów, ponieważ wakacje spędziliśmy w naszej własnej przyczepie kempingowej na kempingu Cisano. Wybrzeże południowej Gardy jest usiane niewielkimi kempingami, które niestety w szczycie sezonu (czyli na przełomie lipca i sierpnia), wypełniają się błyskawicznie. W regionie, w którym wypoczywaliśmy godne polecenia wydają się kempingi La Rocca, Serenella, Continental, San Nicolo, Europa i Cisano. Największym z wszystkich wymienionych jest kemping Cisano i właśnie tam istnieje największe prawdopodobieństwo znalezienia miejsca na namiot/przyczepę/kamper. Jednym z minusów tamtejszych kempingów są ogrodzenia, oddzielające je od publicznej plaży, które poniekąd zapewniają turystom bezpieczeństwo, ale z drugiej strony irytują, zwłaszcza w nocy, gdy większość przejść jest zamykana. My zaczęliśmy szukać od północnej strony i w pierwszych trzech recepcjach usłyszeliśmy ‚We are full’, zanim jeszcze w pełni wyartykułowaliśmy pytanie 😉 A teraz może krótko o kempingu Cisano:

  • duży, obficie zalesiony drzewami liściastymi
  • liczne, przestrzenne, nieustannie sprzątane, nowoczesne sanitariaty
  • ciepła woda niezależnie od pory dnia i nocy
  • starodrzewie na plaży dla spragnionych cienia
  • duża restauracja na miejscu (gdzie można zjeść bardzo smaczną pizzę w porze lunchu)
  • atrakcyjne animacje dla rodzin z dziećmi
  • bliskie sąsiedztwo czterech urokliwych miasteczek (Cisano, Bardolino, Lazise, Garda)
  • bardzo dobrze zorganizowany proces szukania odpowiedniego miejsca i zameldowania – przyjaźnie nastawieni, młodzi Włosi momentalnie kierują na parking, a następnie zabierają na wycieczkę melexem po kempingu w celu znalezienia satysfakcjonującego Was miejsca (naprawdę świetny sposób na to, by klient poczuł się gościem!)

cisano - nad jeziorem garda

Prawdziwym zagłębiem dużych kempingów jest miasteczko Peschiera del Garda, którego niestety nie odwiedziliśmy (a podobno warto!)… jedynie przejeżdżaliśmy tamtędy samochodem w drodze do Sirmione.

Odniosłem wtedy wrażenie, że jest tam nieco bardziej komercyjnie… ale w razie braku miejsc na wyżej wymienionych kempingach polecam sprawdzić właśnie tam 🙂 Proponuję też przedzwonić wcześniej do recepcji (zwłaszcza jeśli ciągniecie za sobą swój wakacyjny domek), by dowiedzieć się, czy mają jakiekolwiek wolne miejsca, oszczędzając sobie nerwów przy parkowaniu, zawracaniu itp. (bowiem nie wszystkie tamtejsze kempingi są odpowiednio przystosowane do manewrów, dokonywanych samochodem z przyczepą :P)

Chyba nie muszę nikogo przekonywać, że jedzenie we Włoszech jest po prostu przepyszne i naprawdę ciężko tutaj trafić na bardzo złe danie… co najwyżej możecie się spotkać z przeciętnością (której oczywiście nie życzę nikomu).

Zanim wybierzecie się do knajpy, warto zajrzeć na tripadvisor, który podpowie Wam, gdzie można dobrze zjeść i miło spędzić czas.

Jeśli macie ochotę na świeże muszle, z całego serca polecam Wam Cozzeria Alle Mura, która jak sama nazwa wskazuje właśnie w nich się specjalizuje, a znajduje się na samym początku starówki Lazise, idąc od Cisano 😉 Muszle podawane są w dużych glinianych misach i jest ich cała fura (1 kg). Dodatkowo dostaniecie blaszane wiaderko na skorupki i zestaw, składający się z odświeżającej, cytrusowej chusteczki, łyżki (niezbędnej do wyjadania sosu) i instrukcji na wypadek, gdyby to były pierwsze mule w Waszym życiu.

Warte polecenia są pikantne ‚Calabra’ i ‚Puttanesca’, a także bardziej subtelne muszle z winem Valpolicella Ripasso i serem ‚Monte Veronese’.

Obsługa jest niezwykle sprawna i przesympatyczna. Aaaaa… i byłbym zapomniał… mają też warte grzechu semifreddo z Cointreau i prażonymi ziarnami kawy (aaaaaaaa!) i rozkosznie kremowe crema catalana. Na wieczór (zwłaszcza w weekend) zdecydowanie warto zarezerwować stolik, by przypadkiem nie obejść się smakiem. Jest jeszcze jedno miejsce warte odwiedzenia, którego tyczące się wspomnienia do teraz powodują u mnie niepohamowany ślinotok. Il Porticciolo, czyli rodzinna restauracyjka, mieszcząca się jakieś 500 m od centrum Lazise.

To, co mnie ujęło w tym miejscu, to niemożliwa do zignorowania ciepła, rodzinna atmosfera, świetnie ubrani kelnerzy, starszy, posiwiały, ale pełny pozytywnej energii szef, który dogląda każdego detalu, gromadki lokalsów (jedna z ważniejszych wyznaczników dobrej restauracji!) i przede wszystkim świeże, autentyczne, włoskie jedzenie.

Ze swojej strony polecam makaron z sosem krabowym. Naprawdę palce lizać! Nie ulega żadnej wątpliwości, że lody najlepsze są w Sirmione, ale szczerze mówiąc, właściwie wszędzie są świetne – świeże, kremowe, TŁUSTE, w ogromnej palecie smaków i jak przystało na Włochy porcje powinny sprostać łakomstwu każdego (oczywiście tylko w teorii).

W Lazise nie zawiedziecie się na wyrobach Galeteria Artigianale Angelina (Piňa Colada!), La Cremeria di Lazise i Galeteria Riviera.

Podobnie jest z kawą, wszędzie jest mocna i aromatyczna. Jeśli jednak najdzie Was ochota na późne śniadanie w miasteczku, to polecam Bar Gelateria Al Porto dal 1977 w Lazise. Mają przecudowne, świeże, chrupiące croissanty (wiadomo… te z czekoladą są najlepszym wyborem) i rewelacyjną kawę (np. Bonbon, czyli mocne espresso z gęstym, skondensowanym, słodzonym mlekiem).

Co jeszcze? Mercato, czyli targ. Niekończące się rzędy, ciasno ułożonych białych dostawczaków z hydraulicznymi witrynami, każdego dnia tygodnia w innymi miasteczku. W środę – Lazise, w czwartek – Bardolino, w piątek – Garda. Więcej informacji znajdziecie tutaj.

Jak na każdym targu, znajdziecie tam wiele badziewia, ale pośród niego można wyszukać włoskie perełki tj. świetnej jakości, firmowe buty, akcesoria kuchenne (przyznam, że niektóre patelnie, kawiarki i noże wołały do mnie bardzo głośno, ale nie uległem xD) i… lniane, męskie koszule Camicie Madrigali dal 1951.

Mają w swojej ofercie koszule regular i slim fit, z kołnierzykiem klasycznym, włoskim i ze stójką, ze 100% lnu lub mieszanki z bawełną (50% lnu), w bardzo ciekawych, śródziemnomorskich kolorach, gładkie, bez żadnych pstrokatych wzorków. Prawdziwy, włoski casual. Wiadomo… Armani to nie jest, ale jakość jest pierwszorzędna. Do tego niewinny i do niczego niezobowiązujący flirt ekspedientki – we Włoszech tak bardzo na porządku dziennym i w nikim nie budzący zażenowania. Super 🙂 Znakiem rozpoznawczym tej firmy jest ostatni guzik w kolorze flagi Włoch.

Na koniec krótki opis miast, które udało nam się zwiedzić i mnóstwo zdjęć, które mówią więcej niż tysiąc słów. Zresztą niezwykle trudno opisać cały urok tamtejszych miasteczek w kilku zdaniach. Trzeba to po prostu zobaczyć na własne oczy!

sketchnotka - nad jeziorem gardaWizualizacja południowej Gardy we współpracy z Visualdreamers 🙂

LAZISE

lazise - nad jeziorem gardaMoje ulubione. Jego nazwa pochodzi od słowa ‚laceses’, które oznacza miasto na jeziorze. Miasteczko otoczone jest murami i wznoszącymi się wysoko sześcioma wieżami średniowiecznego zamku Castello Scaligero di Lazise, co pod względem architektonicznym czyni go bardzo interesującym. Znajdziecie tam półkoliste bramy, mniejsze i większe place poprzecinane gęsto utkanymi wąskimi uliczkami, wszystko skąpane w południowym słońcu i barwnych kwiatach. Starówka kończy się wodną przystanią, wcinającą się głęboko w miejski krajobraz, która zainspirowała nawet Włochów do nazywania Lazise Wenecją nad Gardą. Hmmm… powiedzmy, że jest to dość odważne porównanie 😀 Za przystanią znajduje się robiący niemałe wrażenie budynek Dogana Veneta, pochodzący z XIV wieku, służący niegdyś jako urząd celny dla towarów transportowanych między Lombardią i Republiką Wenecji. Tam odbywa się większość ważnych wydarzeń kulturalnych w Lazise. Można tam też wyprawić wesele, gdyby ktoś był zainteresowany 😛

My mieliśmy wielkie szczęście, uczestnicząc w degustacji werońskich win, która odbywała się właśnie wewnątrz tego budynku. Spróbować Amarone – bezcenne. Więcej możecie przeczytać tutaj.

lazise - nad jeziorem gardaBARDOLINO

bardolino - nad jeziorem gardaAustriacki porządek w połączeniu z włoską elegancją. Tak można w skrócie opisać to miasteczko. Przez całe wybrzeże ciągnie się szeroka promenada z rzędami drzewek oliwnych, których pnie otulone są wieńcami kolorowych rabatek. Do tego całkiem duży port, 2 urocze parki (Parco Bassani – w samym środku starego miasta i Parco Carrara Bottagisio – na samym końcu Bardolino), hoteliki, kafejki, restauracyjki, butiki. I wszystko takie cukierkowe, ale nie przesłodzone.

bardolino - nad jeziorem garda

GARDA

garda - nad jeziorem gardaPozwolę sobie nazwać Gardę bliźniakiem dwujajowym, a miejscami nawet jednojajowym Bardolino i Lazise. To kolejne miasteczko, którego nie możecie sobie odpuścić. To, co ją wyróżnia na tle dwóch pozostałych to zdecydowanie najpiękniejsze widoki (na migoczący w oddali cypel) i charakterystyczne, łopoczące na wietrze kolorowe flagi i sieci rybackie rozpościerające się między kamieniczkami starego miasta. Jeśli macie ochotę popływać w krystalicznie czystej wodzie na głębinach polecam z samego rana udać się na przejażdżkę rowerem w miejsce oddalone jakieś 1,3 km od centrum Gardy. Woda jest tam bajeczna! Klik!

SIRMIONE

sirmione - nad jeziorem gardaMiasteczko na cyplu. Punkt obowiązkowy. Przepiękne stare miasto, najlepsze i najszczodrzej nakładane lody w południowej Gardzie, malownicza, skalna, ciągnąca się w nieskończoność plaża, zamek otoczony fosą, rzymskie ruiny i… rzeka turystów. Moim zdaniem najlepiej do Sirmione wybrać się w środku tygodnia (wtorek, środa, czwartek), dzięki czemu unikniecie około weekendowych tłumów (chociaż w szczycie sezonu rzeki turystów, płynące wąskimi uliczkami są tam zawsze… w każdym razie mniejsze niż w dalmatyńskim Trogirze, więc może nie jest aż tak źle). Poniedziałek wybijcie sobie z głowy… chyba, że nie macie ochoty zwiedzać Castello Scaligero i Grotte di Catullo, albowiem w poniedziałki niestety obie atrakcje są zamknięte (taaaaaak… wiem to z autopsji :/ ). Jeśli macie ochotę na chwilę zadumy, to polecam udać się w tym celu do kościółka Chiesa Santa Maria Della Neve. Na skalną plażę możecie dotrzeć na dwa sposoby: idąc cały czas prosto przez stare miasto ulicą Via Vittorio Emmanuele, następnie odbijając w prawo w Via Caio Valerio Catullo (mijając po lewej Terme di Sirmione i Parco Don Lino Zorzi; tą opcję docenią Ci, którzy z tęsknotą wyczekują parasola przeciwsłonecznego w postaci rozłożystych koron tamtejszego starodrzewia) lub przechodząc Via Antiche Mura obok wspomnianego już kościółka w kierunku Passegiata Panoramica, czyli deptaka widokowego. O skalnej plaży nie będę się nadto rozpisywać.

Są miejsca, których nie sposób opisać słowami w pełni oddającymi ich magię. By jej doświadczyć, musicie po prostu doprowadzić do jej intymnego spotkania z Waszą spragnioną świata siatkówką.

Na samym końcu cyplu znajdują się rzymskie ruiny Grotte di Catullo, których niestety nie było dane mi zobaczyć (nauka na przyszłość: przed wycieczką zawsze sprawdzać dni i godziny otwarcia!). Z całego serca polecam wrócić z Sirmione promem, który odpływa z Porto Batelli. Jeśli zdecydujecie się na samochód, polecam zaparkować na parkingach nieco oddalonych od starego miasta np. tutaj (w ten sposób unikniecie kolejek do parkomatu). Do serca starego miasta w kilka minut dojedziecie autobusem (za 1,5 euro).

sirmione - nad jeziorem garda sirmione - nad jeziorem garda

TORBOLE

torbole - nad jeziorem gardaNa północy spędziliśmy tylko kilka godzin. A z niej najbardziej utkwiło mi w pamięci miasteczko, a właściwie wioska Torbole.

Samo miasteczko nie zrobiło na mnie piorunującego wrażenia, ale jego położenie u podnóża majestatycznych Alp jest naprawdę bajkowe.

Jeśli jesteście fanami windsurfingu, to Torbole będzie dla Was prawdziwym rajem na ziemi. Pływają tutaj dziesiątki windsurferów, o ile nie setki… Więcej o północnej Gardzie przeczytacie na blogu Agnieszki Ptaszyńskiej, który bardzo przypadł mi do gustu.

torbole - nad jeziorem garda

WERONA

werona - nad jeziorem gardaBędąc tak blisko, nie wybaczylibyśmy sobie, gdybyśmy nie odwiedzili miasta, osławionego przez Romea i Julię…ale muszę przyznać, że mieliśmy wątpliwości, czy jesteśmy w stanie czerpać przyjemność ze zwiedzania miasta przy 38 stopniach w cieniu. Ostatecznie wybraliśmy się po 17 i pierwszym rzeczą, którą zrobiliśmy, gdy dotarliśmy do starego miasta, była ucieczka do klimatyzowanej kafejki, gdzie znaleźliśmy chwilowe, ale jakże przyjemne orzeźwienie w smaku Aeperola Spritza. Po kilku godzinach tam spędzonych uznałem, że nie sposób poznać Werony w tak krótkim czasie. Myślę, że potrzeba na to co najmniej 2 dni, dlatego gdy tylko nadarzy się taka okazja, z przyjemnością tam wrócę (może poza sezonem).

werona - nad jeziorem garda werona - nad jeziorem garda

Jezioro Garda można bez cienia przesady nazwać must-see. Zakochaliśmy się w nim bez reszty. Pozwól się zaczarować i Ty!

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

No Comments

Leave a Reply